Rozdział 4



Poprzedni rozdział


Pałac Kultury i Nauki, 25 października 2013r.,
godz. 14.05


Drzwi windy otworzyły się. Alex dostrzegł ochroniarza stojącego w towarzystwie nieznanego mężczyzny. Był wysoki i przystojny. Jego głowę zdobiły kruczoczarne włosy. Ubrany w szyty na miarę szary garnitur.
Komisarz zachowywał się jakby go nie widział.
Mężczyzna podszedł do niego. Ochroniarz przystanął kawałek dalej.
- Mam na imię Xavier... – zaczął nieznajomy.
- Piękne imię. To było samobójstwo. Do widzenia – komisarz przerwał mu i ruszył w stronę wyjścia.
Alex chciał coś powiedzieć. Nie rozumiał jak dowodzący mógł nie przesłuchać osoby, która twierdzi, że wie coś istotnego. Z każdą chwilą coraz bardziej tracił do niego szacunek. Gdyby on tutaj dowodził, na pewno wysłuchałby tego mężczyzny. Nie popisał się jednak chwilę wcześniej, gdy byli na górze, wolał więc milczeć. Odwrócił się i miał podążyć w ślad za przełożonym, jednak poczuł dłoń na swoim barku. Ktoś chciał go zatrzymać.
- Przypuszczam, że nie popiera pan sposobu w jaki przeprowadza śledztwo tamten… - Xavier wskazał na komisarza. – Wydaje mi się, że wniósłbym coś ciekawego do tej sprawy. Oto moja wizytówka, proszę się do mnie odezwać.
Sierżant schował kartonik do kieszeni munduru nie patrząc na jego treść.
- I jeszcze jedno – kontynuował obcy. - Czy mógłby pan wskazać mi ochroniarza, który czekał tu ze mną? Zniknął, a chciałbym, aby odprowadził mnie do jakiegoś innego wyjścia. Przed głównym kłębią się dziennikarze. Nie lubię tłumu.
Darski powędrował wzrokiem za człowiekiem z ochrony. Stał niedaleko. Odszedł, gdy oni się zbliżyli. Nie chciał przeszkadzać w przesłuchaniu, które się nie odbyło. Znajdował się jakieś sześć metrów od nich. Czy ten dziwny człowiek mógł go nie zauważyć? Wskazał palcem prosto w twarz zdziwionego ochroniarza i odszedł.
Ledwie dwaj policjanci zniknęli za drzwiami, a Xavier już znajdował się obok uzbrojonego opiekuna tego budynku.
- Mój przyjaciel sierżant przed chwilą wskazał mi pana jako osobę, która mogłaby oprowadzić mnie po miejscu tej tragedii. – Po tych słowach w mgnieniu oka znaleźli się w windzie.
- Właściwie kim pan jest i po co mam zabrać pana na górę, jeśli można wiedzieć?
- Niestety, to tajne. – Gdy wypowiedział te słowa poczuł się jak w tanim filmie klasy B. O mało nie wybuchnął śmiechem.
Więcej nie rozmawiali.
Na trzydziestym piętrze spotkali funkcjonariuszy czekających, aż ktoś zjawi się po ciało.
- Kim pan jest? Jeszcze nie wolno tutaj wchodzić. Proszę zawrócić! – wykrzyknął jeden z nich.
- Ten pan ma pozwolenie od sierżanta. Mam go oprowadzić – policjanci przyjrzeli mu się i wyrazili zgodę kiwając głowami. Xavier nie mógł uwierzyć, jak łatwo mu idzie. Był usprawiedliwiony.
Rozejrzał się i obszedł dookoła taras. Wiedział, po co tu jest. Chciał coś sprawdzić. Jednak nie wiedział, jak się do tego zabrać. Gdyby tamci zauważyli co robi, pewnie kazaliby mu natychmiast opuścić budynek lub co gorsza zakuliby go w kajdanki. Wiedział jak radzić sobie, gdy jego ręce uwięzione są przez metalowe obroże. Zajęłoby mu to pięć sekund i znów byłby wolny. Jednak od jakiegoś czasu wychodzą one z użycia i służby, które ich używały noszą przy sobie plastikowe jednorazówki. Aby oswobodzić się z tego ustrojstwa trzeba je rozciąć.
Przykucnął i przyjrzał się sznurowi zapakowanemu w foliową przeźroczystą torebkę na dowody. Zwłoki leżały tuż obok niego. Nie wiedział, jak się do nich dobrać. Może spróbuje dywersji. Nie miał jednak zbyt wielu pomysłów, jak w tych okolicznościach przeprowadzić taki fortel. Nie krzyknie przecież: Patrzcie jaki piękny ptak przelatuje! To byłoby niedorzeczne, a ich spojrzenia przywarłyby do niego już na stałe.
Nagle wszyscy obecni usłyszeli nasilający się dźwięk śmigłowca i spojrzeli w stronę, z której dobiegał. Należał do radiowców, którzy zapewne w następnym wydaniu wiadomości chcieli mieć do przekazania słuchaczom więcej szczegółów. Podlecieli bardzo blisko, zachowując jednak bezpieczną odległość.
Xavier wiedział, że lepszej okazji nie będzie. Szybko podszedł do czarnego worka. Rozsunął suwak i zobaczył twarz kobiety o nienaturalnym grymasie. Była blada, a na jej szyi malował się ogromny wielokolorowy siniak. Kilka razy widział ciało, które pożegnało się z życiem, ale teraz było inaczej. To była młoda, piękna dziewczyna. Poczuł jak endorfiny opuszczają jego mózg. Smutek zagościł na jego twarzy.
Nie mógł dłużej kontemplować śmierci. Miał mało czasu. Wiedział, że śmigła rozrywające wiatr zaraz znikną.
Zsunął szarą bluzę kobiety z jej lewego ramienia i zobaczył to, czego się spodziewał. Tatuaż. Niewielkich rozmiarów tatuaż przedstawiający kruka. Wyglądał identycznie jak ten z listów, które od jakiegoś czasu dostawał. Różnił się tylko tym, że pod nim widniała liczba 13.
- Kurwa, co Ty tam robisz? – usłyszał i zobaczył, że zbliża się do niego dwóch stróży prawa. Nie zmartwiło go to. Zrealizował swoje zamierzenie. Przekonał się na własne oczy, że to co uznawał za wymysł wariata dzieje się naprawdę.

Został sam dopiero, gdy opuścił budynek. Dziennikarzy już nie było. Życie stolicy znów toczyło się swoim rytmem.
Przysiadł na schodach prowadzących do Pałacu.
Rozumiał pobudki, jakimi kierował się On. Nie pojmował jedynie drogi jaką wybrał, aby wprowadzić to w życie.
Wiedział, co oznacza kruk, lecz nie miał pojęcia czym jest liczba.
Zadzwonił telefon. Wyciągnął go z kieszeni. Nieznany numer. Wcisnął zieloną słuchawkę i przyłożył do ucha.
- Słucham.
- Sierżant Alex Darski. Dostałem od pana wizytówkę…
- Jednak kieruje się pan intuicją a nie podąża w ciemno za słowami tego gbura.
- Nie wiem czy robię dobrze, dlatego nie chciałbym, aby ktoś dowiedział się, że skontaktowałem się z panem. Czy to problem?
- Absolutnie nie.
- Podobno wie pan coś, co jak mniemam przeoczyliśmy. Proszę mówić.
-  Wolałbym, abyśmy się spotkali. Wyślę wiadomość z adresem. Czy to panu odpowiada? – Xavier ostudził nieco zapał rozmówcy.
- Niech będzie. –  Po tych słowach połączenie zostało przerwane.
Wstał, przeszedł jakieś pięćdziesiąt metrów i wsiadł do swojego nowiutkiego Forda Mustanga. Z pamięci wstukał w klawiaturę telefonu numer, porozmawiał chwilę, a następnie wybrał opcję nowa wiadomość tekstowa i napisał:

Jutro, godzina 7.00,
lotnisko Chopina,
Terminal General Aviation.





Brak komentarzy :

Prześlij komentarz