Rozdział 5



Poprzedni rozdział


PUB Rainbow, Warszawa, 25 października 2013r.
godz. 21.15


Warszawa, jak przystało na szanującą się europejską stolicę, nigdy nie śpi. Kiedy wybija dwudziesta pierwsza, pokolenie które znajduje się na etapie powolnego przeistaczania się w meneli, lgnie do najbliższego lub do najtańszego miejsca, gdzie mogą upijać się i uprawiać przygodny seks w kiblu do momentu, aż zostaną wywaleni na zbity ryj za nieodpowiednie zachowanie. Farciarze, których nie stać na wystarczającą ilość alkoholu, ale zaliczają WC - w przypadku mężczyzn wychodzą zadowoleni i będą wracać w to miejsce jeszcze przez długi czas, licząc że szczęście ich nie opuści. Kobiety natomiast nie wrócą tam nigdy (na trzeźwo), będą czuły się upodlone.
Anna nie zaliczała się do grupy farciarzy, mimo iż nie miała pieniędzy, aby upić się do nieprzytomności, a była pewna, że zaliczy numerek. Nie planowała zrobić tego w tutejszej zarzyganej toalecie. Wolała pójść do hotelu, w którym wcześniej wynajęła pokój na tę okoliczność. Wiedziała, że sprawi jej to przyjemność, mimo iż była to dla niej przede wszystkim misja.
Kiedy kwadrans po dwudziestej pierwszej weszła pewnym krokiem do PUB-u, uderzył w nią hałas muzyki zmieszany z okrzykami zadowolenia imprezowiczów. W dużej sali panował półmrok. Postanowiła zamówić drinka. Przy barze stali zataczający się i głośno rozmawiający mężczyźni. Gdy poprosiła o wódkę z sokiem pomarańczowym, jeden z nich zwrócił na nią uwagę.
- Co tam piękna? Może zapłacę za ciebie? – wycedził pijackim tonem.
- Nie zapłacisz za mojego drinka, nie pójdziemy w ustronniejsze miejsce i nie będziemy uprawiać seksu, ale z jednym masz rację, jestem piękna – uśmiechnęła się szyderczo i poszła w swoją stronę.
Wszystkie miejsca siedzące były zajęte, postanowiła, że stanie w kącie sali i się rozejrzy. Zrobiła to dwukrotnie, ale nigdzie w zasięgu wzroku nie było osoby, dla której się tutaj zjawiła. Mężczyzna, który chciał zagaić rozmowę nie wydał jej się ani trochę interesujący, jednak było wielu innych, a ona nie robiła tego od kilku miesięcy. Miała ochotę się zabawić. Była zwykłą, heteroseksualną kobietą z może nieco ponad przeciętnymi potrzebami seksualnymi. Kiedyś dokładnie znała każdy obskurwiały sedes w każdym lokalu w tym mieście, a wypróżniała się rzadko. Dzisiaj miało być inaczej… dzisiaj miała doświadczyć czegoś nowego.
Dopiero po dwudziestej drugiej zobaczyła cel. Kobieta zbliżała się do niej tanecznym krokiem. Nie była brzydka. Miała długie, rozpuszczone, czerwone włosy i przeciętne rysy twarzy. Minęła ją i skierowała się do grupki znajomych. Przywitała się. Przyjaciołom podała rękę, a przyjaciółki pocałowała namiętnie w usta. Anna już zanim się tutaj zjawiła wiedziała, że to geje i lesbijki. Mimo że nigdy się nie spotkali, przestudiowała dokładnie ich życiorysy.
Skończyła trzeciego drinka i odłożyła szklankę na podłogę. Kobieta, którą cały czas obserwowała, wstała i przeszła przez drzwi z namalowanym symbolem kucającej dziewczynki z opuszczonymi spodniami. Ruszyła za nią. Powinna już siedzieć zamknięta w kabinie. Zdziwiła się, gdy okazało się, że czeka na nią zaraz za progiem, oparta o ścianę.
- Cześć, wpatrujesz się we mnie odkąd tu przyszłam. Jesteś lesbą? – zapytała zuchwale nieznajoma i uśmiechnęła się.
- Tak, jestem. – Skłamała. Starała się odegrać jak najlepiej swoją rolę, mimo iż zaskoczył ją obrót wydarzeń. To ona miała rozdawać karty, jednak stało się inaczej.
- Jestem Tamara.
- Anna.
- Ania, ładne imię.
- Anna. Nie Ania.
- Będziesz kłóciła się o to, jak mam się do ciebie zwracać, czy chcesz się zabawić? Mieszkam ze współlokatorką, ale jej nie ma, możemy pójść do mnie.
- Zatrzymałam się w hotelu niedaleko stąd… - Nie musiała kończyć. Tamara przerwała jej przystając na wynajęty pokój, lubiła seks poza domem.
Objęła Annę i dotknęła jej ust palcem, następnie zbliżyła swoją głowę i pocałowała ją. To było nowe doświadczenie dla kobiety, która nigdy nawet na powitanie nie rozdawała całusów osobom tej samej płci.
Wróciły do rozszalałego tłumu trzymając się za ręce. Lesbijka podniosła ich splecione dłonie w stronę swoich przyjaciół, dając im zapewne do zrozumienia, że znalazła sobie towarzystwo na dzisiejszą noc i wychodzi.

Pokój hotelowy był niewielkim pomieszczeniem z wydzieloną częścią przeznaczoną na łazienkę. Pod oknem stało łóżko, które widziało już wiele, a obok stolik i jedno krzesło. Nikt nie tracił fortuny meldując się tutaj.
Usiadły i otworzyły butelkę wódki, którą kupiły w pobliskim sklepie. Opróżniły ją do połowy i poznały się bliżej. Anna usłyszała tylko to, co już wiedziała… że jej nowa koleżanka nazywa się Kostecka, że znajomi wołają na nią Kostka, że ma dziewiętnaście lat i studiuje germanistykę na podrzędnej uczelni.
Nagle Tamara wstała, przyciemniła światło i zaczęła powoli tańczyć. Ściągnęła czarny podkoszulek i odrzuciła go na podłogę. Jej dłonie wędrowały po ciele. Biodra poruszały się zmysłowo z jednej strony na drugą. Była w ekstazie. Chwilę później na ziemi znalazły się jeansy. Teraz wyginała się już tylko w czerwonej koronkowej bieliźnie i uwydatniających jej piękne nogi pończochach. Rozpięła stanik i pokazała niewielkie jędrne piersi. Oblizała palec wskazujący prawej ręki i zaczęła zataczać nim okręgi wokół prawego sutka. Zaczęła zbliżać się do siedzącej na łóżku i oglądającej ten namiętny spektakl Anny, która uświadomiła sobie, że nadszedł moment, w którym po raz drugi straci cnotę. Tym razem z kobietą.
Kostka była już na łóżku i posuwała się do przodu kocimi ruchami. Zwilżyła wargi nowopoznanej i opadła obok niej.
- Nie jesteś lesbijką, prawda? – wiedziała o tym od momentu, gdy pocałowały się pierwszy raz, ale była ciekawa, jak to się dalej potoczy.
- Nie.
- Więc, po co to wszystko?
- Chciałam spróbować czegoś nowego. – To nie była prawda. Pamiętała jednak o zadaniu jakie miała wypełnić dla Niego.
- No dobra. To może na początek się rozbierzesz, a później ściągniesz mi majteczki i zadowolisz mnie ustami.
Teraz obie były nagie. Ich ciała wyglądały prawie identycznie, gdyby nie to, że na jednym z nich widniał podskórny malunek przedstawiający czarnego kruka i cyfrę 3.
Język musnął wilgotną łechtaczkę… raz, potem drugi, aż wreszcie leżąca na plecach kobieta zaczęła jęczeć. Jej skrywane pod cieniutką warstwą pończoch nogi znalazły się na plecach tej drugiej. Miednica poruszała się w górę i opadała na materac, który wydawał z siebie szybkie pojedyncze piski. Ruchy języka stawały się coraz śmielsze, a odgłosy przyjemności coraz głośniejsze. Doszła.
- Nie chce mi się wierzyć… że to twój… pierwszy raz z kobietą… wylizałaś mi jakbyś zajmowała się tym zawodowo – wyjąkała Tamara, łapiąc co chwilę oddech. – Teraz ja zabawię się z tobą.
Nie słysząc sprzeciwu, złapała Annę za ramiona i zaczęła podciągać do góry, a sama zsuwać się w przeciwnym kierunku. Najpierw natrafiła na jej zwilżone usta, które oblizała. Następnym postojem były sterczące sutki. Przyssała się na chwilę do lewego i powędrowała dalej.
Kostka nadal leżała na plecach, a jej uszy stykały się z udami Anny, której głowa wpasowała się w poduszkę.
Dla lesbijki nowicjuszki seks oralny nie był niczym nowym, lecz sposób w jaki tamta to robiła sprawiał jej niesamowitą rozkosz. To prawda co mówiono: kobieta wie, czego potrzebuje druga kobieta. Poczuła paznokcie wbijające się i drapiące jej uda. Później palec Tamary wsunął się do środka i wysunął… wsunął i wysunął… Anna finiszowała.
Gdy Kostka zasnęła, ona jeszcze długo rozmyślała. Spodziewała się czegoś innego. Może obawiała się trochę, że nie będzie jej dobrze, a jednak czuła się znakomicie. Dawno nie była tak podniecona i dawno nie przeżyła tak mocnego orgazmu. Miała nadzieję, że jeszcze kiedyś ich ciała się połączą.
Polubiła nową koleżankę.
- To dobrze – powiedziała do siebie.
Teraz musiała już tylko przedstawić seksualnej bogini Jego.
Zasnęła.





Brak komentarzy :

Prześlij komentarz