Rozdział 9


Poprzedni rozdział


Warszawa, 26 października 2013r.
godz. 8.15


Anna obudziła się jako pierwsza. Spojrzała na kobietę leżącą obok niej. Była naga tak jak ona. Odczuwała podniecenie. Chciała obudzić towarzyszkę. Pocałowała ją w brzuch, lecz to nic nie dało. Dotknęła jej łechtaczki i zaczęła poruszać dłonią. Nagle na twarzy Kostki pojawił się uśmiech.
Po raz drugi dały sobie rozkosz i razem poszły pod prysznic. Po powrocie z łazienki Anna przemówiła pierwszy raz tego poranka.
- Polubiłam cię – nawet gdyby było odwrotnie, wiedziała, że musi to powiedzieć.
- Miło to słyszeć, tym bardziej, że znamy się od kilku godzin – Kostka zaśmiała się. – Też cię polubiłam, powinnyśmy się jeszcze kiedyś spotkać.
- Chętnie. Może zjemy dziś razem obiad?
- Ale masz tempo. Zawsze staram się zachować dystans, ale te twoje piersi… niech będzie o trzynastej. Tu masz mój numer. Daj znać gdzie… – Zapisała numer swojej komórki na ręce Anny, pocałowała ją namiętnie, ubrała się i wyszła.
Kiedy drzwi pokoju zatrzasnęły się, Anna wyjęła telefon i wybrała numer. Nie był to jednak numer jej nowej przyjaciółki, lecz inny zapisany jako K.

Pięć po trzynastej Kostka otworzyła drzwi restauracji i weszła pewnym krokiem do środka.
Dwie godziny wcześniej dostała sms-a z adresem lokalu, w którym miała dzisiaj zjeść obiad.
Rozejrzała się po sali i odnalazła Annę. Nie siedziała sama. Była z jakimś mężczyzną. Kim on jest? Myślała, że spotkają się same, zjedzą coś, a później pójdą uprawiać seks.
Podeszła do stolika i przywitała się. Anna nie powiedziała nic, tylko niepewnie się uśmiechnęła. Mężczyzna wstał i podał Kostce rękę. Wyciągnęła swoją. W jego spojrzeniu widać było niezwykłą pewność siebie… charyzmę… i coś jeszcze. Coś dziwnego. Kostka poczuła się nieswojo.
- Witam cię moja droga. Dużo o tobie słyszałem. Tylko pozytywy ma się rozumieć. Wiem, że masz na imię Tamara. Do mnie możesz mówić K.
- K? To dosyć niespotykane imię – Kostka poczuła się jakby ktoś z niej drwił.
- Jeżeli dasz mi szansę i poznamy się bliżej, chętnie wyjawię ci swoje imię. Teraz lepiej będzie, jeśli zostaniemy przy K. Mam nadzieję, że nie jest to dla ciebie problem.
- Poznamy się bliżej? O co tutaj chodzi? W co ty ze mną grasz? Co to za jeden? – teraz zwracała się do Anny.
Jednak ona tylko się w nią wpatrywała i nic nie mówiła.
- Otrzymasz odpowiedzi na wszystkie pytania, które cię nurtują, a nawet na wiele innych. Proszę tylko abyś usiadła z nami i zjadła obiad – K starał się, aby jego głos brzmiał łagodnie, ale przekonująco.
Dała się namówić może dlatego, że była głodna, a może z ciekawości. Usiadła.
Rozmawiali trzy godziny. K próbował przekonać ją, że została wybrana do wyższego celu. Kostka najpierw śmiała się w niebogłosy, gdy to słyszała, lecz z każdym słowem coraz bardziej ulegała. Był bardzo przekonujący. Anna odezwała się tylko raz. Powiedziała dziękuję do kelnerki, gdy ta zabierała jej pusty talerz.
Rzeczy, o których opowiadał K na początku mogły wydawać się niedorzeczne, jednak kiedy zaczynał się w nie zagłębiać, stawały się przejrzyste, a ona nie mogła uwierzyć, że wcześniej ich nie dostrzegała.
Wreszcie Kostka przystała na propozycję kolejnego spotkania. Pożegnali się.

Kostka wracając do domu nie mogła przestać myśleć o tym, co powiedział jej tajemniczy mężczyzna. Te wszystkie rzeczy, takie nierealne i takie prawdziwe. Pokazał jej, że żyje w świecie wyimaginowanym. W świecie, który jest przesiąknięty brakiem logiki. W świecie zakłamanym. W świecie złym.
To nie był sekret, każdy w głębi siebie o tym wiedział, lecz łatwiej jest żyć okłamując się, więc wszyscy powtarzają brednie i mydlą oczy innym. Wyglądało na to, że ona sama żyła w swoim zakłamanym świecie. Dlaczego nie widziała tego wcześniej? Nie potrafiła sama odnaleźć drogi do prawdy. Dopiero On musiał ją jej wskazać. W te trzy godziny otworzył jej oczy na tyle aspektów życia, że będzie to analizowała cały dzień i noc, a jak zaznaczał, to co powiedział, to dopiero początek. Początek lawiny… Początek zalewającej umysł prawdy.
Przez cały czas myślała o tym, co usłyszała. Nie mogła skupić się na niczym innym. Nawet nagłówek na pierwszej stronie gazety, którą kupiła po drodze nie zrobił na niej wrażenia.
Wisielec w Pałacu – głosiło hasło nadrukowane pogrubioną czcionką.
Ona jednak była już w innym świecie. Już nie żyła problemami przyziemnego społeczeństwa. Zapomniała nawet o Annie. Nie zastanawiała się dlaczego dzisiaj była tak milcząca. Nawet się z nią nie przywitała. Ale to było nieistotne. Teraz odnalazła nowy szlak, którym bardzo chciała podążyć.
Z niecierpliwością wyczekiwała kolejnego spotkania z tajemniczym K.





Brak komentarzy :

Prześlij komentarz