Rozdział 24


Poprzedni rozdział


Warszawa, 3 listopada 2013r.
godz. 18.55


Mężczyzna z blizną na twarzy zaparkował swój brudny samochód nieco dalej. Nie miał zamiaru wyrzucać w błoto kolejnych dwóch stów za postój na parkingu w budynku, do którego zmierzał.
Obok niego śmiało kroczyła nieprzeciętnej urody kobieta. Ubrana wyzywająco, przyciągała natrętne spojrzenia. Krótka spódniczka o tej porze roku była czymś, co sprawia, że nie można pozostać niezauważonym.
Dopiero gdy znaleźli się w hotelowym holu, Alex zwrócił uwagę na męskie głowy, które nienaturalnie wyginają się, aby zobaczyć to, co ukryte pod niewielkim skrawkiem materiału. Zdziwiło go gdy uświadomił sobie, że odczuwa zazdrość. Zazdrość o kobietę, którą znał tak krótko. Kobietę, która dwa dni temu zachowała się jak wariatka.
Recepcjonista podbiegł do nich i przekazał im kartę magnetyczną oraz kawałek papieru. Zmierzył wzrokiem Tatianę i odszedł. Zachowanie tamtego wydało się Alexowi zupełnie nie na miejscu i zwróciłby mu uwagę, ale zaczął czytać wiadomość, którą zostawił im Xavier.
Wyjaśniał, że musiał udać się do Francji i do jego powrotu mogą do woli korzystać z apartamentu. Obsługa hotelu została poinformowana.
Windą dostali się na górę i usiedli w fotelach na wprost siebie, nie wiedząc co począć dalej.

Nieprzeciętnej urody kobieta, miała dosyć spojrzeń, którymi została obdarowana. Postanowiła, że przestanie ubierać się wyzywająco.
Obok niej śmiało kroczył mężczyzna z blizną na twarzy.
Gdy znaleźli się w hotelowym holu, Tatiana dostrzegła w zachowaniu Alexa zmianę. Zrozumiała, że on tak jak i ona jest zniesmaczony brakiem taktu u innych.
Recepcjonista. Miała ochotę przylać mu w twarz, jednak ciekawość wzięła górę. Zajęła się czytaniem.
Teraz siedziała na wygodnym fotelu w luksusowym apartamencie. Czuła się przy nim coraz bardziej swobodnie. Oparła nogi na stoliku. Myśl, która krążyła jej po głowie od dwóch dni, nie dawała spokoju i teraz. Po co to zrobiła? Czy nie mogła zachować się jak normalna dziewczyna? I wreszcie zebrała się w sobie.
- Policjancie, przepraszam za moje zachowanie – pauza. – Nigdy nie czułam się tak szczęśliwa jak wtedy i dlatego… krzyczałam. Nie umiem radzić sobie z takimi emocjami. Jesteś na mnie zły?
- Zły? No co ty? Owszem, trochę się zdziwiłem – Alex ucieszył się z tego co usłyszał. Do tej pory myślał, że zrobił coś źle. Myślał, że ona nudziła się spędzając czas u jego boku. Wyjaśnienie było konieczne. I wreszcie nastąpiło. – Mnie również się podobało. Film może i słaby, ale za to towarzystwo wspaniałe. – Obdarzył ją szczerym uśmiechem.
Zamówili do pokoju butelkę szampana na koszt gospodarza, a kiedy ją opróżnili, zamówili drugą.
Dużo rozmawiali i poznali się znacznie lepiej. Ona opowiedziała mu o życiu kurwy na wygnaniu, a on wreszcie podzielił się z kimś historią powstania blizny na jego twarzy.
Tatiana wzruszyła się opowieścią o małym, zakrwawionym chłopcu, który widzi jak mordują jego matkę i mocno przytuliła Alexa.
Po kilku godzinach spędzonych w apartamencie, gdy uznali, że dziś nie ujrzą już Xaviera, postanowili wrócić do siebie. Każdy w swoją stronę.
Alex nie miał w zwyczaju prowadzić po alkoholu, więc zamówili taksówkę.
Najpierw pojechali do niej.
Alex poprosił kierowcę, aby na niego zaczekał i odprowadził Tatianę pod drzwi.
Chwila nie stała się nieznośna. Nie było niezręcznej ciszy i długiego pożegnania. Tatiana podjęła inicjatywę.
- Może wejdziesz? Mam dobrą kawę.
Alex zgodził się bez szemrania. Może za sprawą tego, co wcześniej wypił, a może nie miał ochoty rozstawać się z kobietą. Odprawił taksówkarza i wszedł do środka.
Mieszkanie nie było takie, jak się spodziewał. Na środku nie było rury do tańczenia, obicie kanapy nie było różowe, a światło nie świeciło na czerwono. Było przeciętnie. Mieszkanie jak większość innych. Niewielkie, ale urządzone ze smakiem. Mieszkanie, które ujawniało delikatną naturę właścicielki.
Tatiana udała się do łazienki a jego poprosiła, aby się rozgościł.
Alex siedział czekając na filiżankę kawy, którą mu obiecała. Nie wiedział, że czarny napój zagości w jego ustach dopiero rano.

Tatiana myślała o wszystkim tylko nie o zaparzeniu… Wzięła szybki prysznic i przemknęła do sypialni. Otworzyła szafę. Ta chwila wreszcie miała nadejść. Nie zakładała, że będzie to miłość do końca życia. Nie wyobrażała sobie ich wspólnego domu i bawiących się na podwórku dzieci. Wiedziała kim jest. Jest dziwką, a dziwkom to się nie przytrafia. Dziwki skazane są na samotność. Kto zechce związać się z kimś takim jak ona?
Chciała, aby ją przeleciał, a potem mocno przytulił. Chciała całą noc spędzić ukryta w jego ramionach. Chciała poczuć czułość. Chciała dać coś od siebie, ale też wziąć coś od niego.
To miały być piękne chwile. Mieli dać sobie rozkosz.
Długo zastanawiała się zanim wybrała czarny, lateksowy kostium z kolekcji jej erotycznych łaszków, które kupowała właśnie na taką okazję.

Minęło już sporo czasu od chwili, gdy usłyszał jak woda przestaje płynąć, a ona opatulona w ręcznik biegnie do sypialni.
Przez myśl przeszło mu, że może traktuje go jak swojego klienta. Zwabiła go tutaj, zechce odbyć z nim stosunek, a później zażąda zapłaty. Nie chciał kontynuować tych rozważań. Ona taka nie jest.
Gdy kobieta zaszczyciła go swoją obecnością, ubrana w coś, czego nie potrafił nazwać, poczuł jak w spodniach coś momentalnie zmieniło postać. Ze zniewieściałej w pełną gotowości naładowaną broń.
Kobieta opuściła jedno biodro i teraz wyglądała jak niegrzeczny wamp z filmów dla bardzo dorosłych. Czarny, opięty strój. Stała boso. Włosy opadały na smukłe ramiona.
Nie wiedział co zrobić. Nie spodziewał się takiego obrotu wydarzeń. Jego życie seksualne nie było zbyt urozmaicone. Miał tylko dwie kobiety. Z powodu zdeformowanej twarzy nie miał śmiałości do płci przeciwnej.
- Zrobisz coś ze mną, czy będziesz się tylko tak wgapiał? – kobieta o idealnej sylwetce zawadiacko starała się zachęcić go do działania – policjancie?
Nic nie mówił, tylko patrzył. Jeszcze nigdy tak seksowna kobieta nie starała się zaciągnąć go do łóżka.
- Niczym się nie zarazisz. Często się badam. W moim zawodzie to konieczne – wzruszyła ramionami oznajmiając, że to coś zwyczajnego – nie chcesz tego?
Nadal nic nie powiedział, tylko wstał i szybkim krokiem podszedł do niej. Pchnął ją na ścianę, przykleił się do niej i zaczął namiętnie całować.
- Możesz założyć gumkę – dalej starała się go uspokoić. Gdyby ona była na jego miejscu, też obawiałaby się, że złapie jakiś syf.
Nie chciał. Nie w głowie były mu teraz prezerwatywy.
Podniósł ją i upuścił dopiero na łóżko.
Rozbierali się wzajemnie nie tracąc czasu. Ich języki zespoliły się w jeden wilgotny twór.
Chciała zrobić mu dobrze ustami. Przyzwyczajenie do sprawiania przyjemności, a nie brania jej dla siebie nie dawało o sobie zapomnieć. Powstrzymał ją i sam opuścił się w dół. Lizał ją namiętnie, coraz szybciej i szybciej, aż poczuła to co czuła tak wiele razy. Jednak teraz było inaczej. Teraz to było silniejsze. Sprawiło, że jej ciało podnosiło się i opadało z impetem. Orgazm był mocny, jak nigdy wcześniej.
Skończył i wdrapał się na nią. W objęciach silnego mężczyzny, mężczyzny, który okazał jej serce, który sprawił, że czuła się szczęśliwsza niż kiedykolwiek, doszła po raz drugi. Zaraz po niej on poczuł niesamowitą przyjemność i położył się obok.
Leżeli przez chwilę głośno oddychając, a później Alex zrobił to, czego ona tak bardzo pragnęła. Objął ją delikatnie i odrzucając z jej twarzy kosmyk włosów, czule pocałował w czoło. Czuła się jak nigdy. Czuła, że na całej planecie istnieją tylko ona i on. Nikt poza nimi. Nikt kto zaburzyłby te cudowne chwile. Nikt bliski i nikt obcy. Nie ma klientów. Nie ma pieniędzy, którymi jej płacą. Teraz ostatnie co przyszłoby jej do głowy to wspomnienia o pracy. Teraz chciała, aby chwila obecna trwała w jej świadomości jak najdłużej. Chciała cieszyć się z każdego jego dotyku. Z każdego muśnięcia ust. Każdego oddechu…
Spleceni w objęciach uczucia, którym się obdarzyli, zamknęli oczy i zasnęli.

Obudziło go krzątanie się Tatiany. Robiła coś w kuchni. Już miał wstać i do niej pójść, ale ona go uprzedziła. Weszła do pokoju uśmiechając się nieznacznie. Często widział jak się uśmiechała, ale teraz to było coś innego. Jej mimika twarzy zmieniła się. Zmiana była pozytywna. W każdym jej geście dostrzegał spokój i prawdziwość.
Niosła kawę.
- Obiecałam ci wczoraj -  podała mu filiżankę.
Chciał podziękować, ale przerwał mu dźwięk telefonu. Tatiana podniosła aparat i gdy zrozumiała kto próbuje się z nią skontaktować, spojrzała niepewnie na nieświadomego Alexa.
Rozmawiała chwilę i się rozłączyła.
- To Irys. Mam być gotowa dzisiaj o osiemnastej – nie była już zadowolona jak wcześniej.
Alex również spoważniał… zamyślił się na chwilę, a później upił łyk kawy.





Brak komentarzy :

Prześlij komentarz