Rozdział 38


Poprzedni rozdział


Warszawa, 7 listopada 2013r.
godz. 7.56


Zagubiony promień słońca wpadł przez okno apartamentu i oświetlił lewe biodro śpiącej jeszcze Tatiany.
Alex Darski przeciągnął się w wygodnym łóżku. Był szczęśliwy jak nigdy przedtem. Odnalazł kobietę, z którą mógłby spędzić resztę życia. Była piękna i bystra, ale… zawsze coś… zawsze jakieś ale…
Kobieta, którą chciałby obdarzyć głębokim uczuciem… kobieta, którą obdarzył głębokim uczuciem była dziwką. Przeszła przez ręce setek mężczyzn. Brzydkich, grubych, brudnych facetów.
Odgonił złe myśli i ucałował lewe ramię Tatiany. Odruchowo naciągnęła na siebie kołdrę i spała dalej.
Wstał i zamówił do pokoju śniadanie i mocną kawę. Ubrał się w jeansy, które nosił od tygodnia i zamyślił się.
Wczoraj zawiadomił kolegów z firmy o porwaniu Tadeusza Rosenkranza i opisał jak najdokładniej potrafił sprawczynię tego zajścia. Nie wspomniał o tym, jak do tego doszło. Nie powiedział, że dziewczyna, z którą się spotyka udawała, że chce przelecieć starca i razem z nim doprowadzili go do Irys. Nie powiedział, że to oni byli winni tego zajścia. W jego mniemaniu to nie było konieczne.
Równocześnie do salonu, w którym siedział, weszła całkiem naga Tatiana i mężczyzna z obsługi hotelu, który zawstydzony tym niecodziennym spotkaniem wydukał:
- Najmocniej przepraszam, powinienem był zapu… - nie dokończył. Rozpoznał kobietę. – To ty… spojrzał na jej jędrny biust a później jego wzrok powoli zsuwał się coraz niżej.
- Znacie się? – wtrącił się Alex zażenowany wydarzeniem. Jeśli się znają to świetnie, ale dlaczego ona świeci przed nim cyckami, a on gapi się na nią, jakby chciał ją przelecieć. – Co się dzieje do cholery? – wzburzył się.
- Nie mam pojęcia kim on jest – Tatiana spojrzała na Alexa zdezorientowana.
- Trafił pan na niezłą dupę – mężczyzna pozwalał sobie na zbyt dużo.
- Co z panem jest? Przynosi pan nam śniadanie i kurwa zachowuje się w taki sposób?! – Alex krzyczał coraz głośniej. – Gwarantuje, że pan wyleci z pracy! Proszę się odwrócić. A ty się ubierz! – teraz zwrócił swoją złość w stronę Tatiany, która zszokowana tym, że mógł ją potraktować w ten sposób zniknęła w sypialni, trzaskając za sobą drzwiami.
- Proszę się nie unosić – zaczął mężczyzna z obsługi. – Znam tę dziwkę. Chciałem tylko powiedzieć, że dobrze pan wybrał. Korzystałem kiedyś z jej usług… - Alex nie wytrzymał. Podbiegł do mężczyzny i uderzył go w twarz tak mocno, że tamten zatoczył się i upadł na podłogę.
- Wzywam policję! – wyjąkał mężczyzna z obsługi.
- Ja tu kurwa jestem z policji! – Alex wyciągnął legitymację policyjną i machnął nią przed twarzą leżącego mężczyzny. – Wypieprzaj stąd!
Gdy mężczyzna z obsługi zniknął, Alex udał się do sypialni i odnalazł Tatianę, która leżała na łóżku i płakała. Zbliżył się do niej i pogłaskał po głowie.
- Przepraszam, że się uniosłem.
- Masz rację… policjancie… krzycz na mnie ile tylko sobie chcesz. Nadaje się tylko do tego, żeby na mnie krzyczeć – pociągnęła nosem. – Jestem dziwką, którą miał każdy w tym mieście. Jestem nikim policjancie. Lepiej zostaw mnie, nim będzie za późno.
Alex mógł powiedzieć wiele, ale nie powiedział nic. Tylko przytulił ją mocno. Nie było sensu w zapewnianiu jej o czymkolwiek. Uzna, że on mówi to tylko po to, by nie było jej przykro. Z drugiej strony co mógłby jej powiedzieć? Że kocha ją i nie interesuje go jej przeszłość? Miałby powiedzieć, że na jego stosunek do niej nie ma wpływu to, że weszło w nią tak wielu mężczyzn? Miałby powiedzieć, że nie ma znaczenia, że nie uprawiała seksu dla przyjemności, czy z uczuciem tylko dawała każdemu kto dobrze zapłacił? Nie chciał jej okłamywać. To miało dla niego znaczenie. To miałoby znaczenie dla każdego. Tak myślał. Był przekonany, że każdy mąż inaczej patrzyłby na swoją żonę, gdyby ta kiedyś była prostytutką.
Zadzwonił telefon.
Alex powoli odkleił swoje ręce od nagiej Tatiany i spojrzał na wyświetlacz. Jego przyjaciel sierżant. Odebrał.
- Jest kilka takich samochodów w Polsce – zaczął rozmówca po drugiej stronie linii. – Tylko trzy z nich zarejestrowane na kobiety w wieku pasującym do rysopisu.
- Nazwiska – Alex był blisko.
- Wiesz, że to wbrew...
- Pieprzyć to. Musimy sobie pomagać. Podaj nazwiska.
- Wiesz, że gdyby komisarz się dowiedział, że ci…
- Nikt się nie dowie, że to wypłynęło od ciebie – nastała krótka chwila ciszy i sierżant znów się odezwał.
- Wioletta Zawadzka, Ksenia Wolska i Oksmana Himler – wyrecytował.
- Ta ostatnia nie jest chyba Polką, także możemy ją sobie odpuścić – nadgorliwość Alexa wydawała się być jego jedyną cechą.
- Nie do końca. Jest Niemką, ale mieszka w Polsce od urodzenia, także jej akcent może być mylący.
- Rozumiem. Podeślij mi SMS-em ich adresy, a ja je sprawdzę.
- Zrobię to, ale uważaj żebyś nie wpadł. Muszę wysłać chłopaków, aby też się tym zajęli. Opóźnię ich najwyżej dwie godziny, ale będą ci deptać po piętach.
- W porządku. Dzięki. Odwdzięczę się.
- Na pewno będzie ku temu okazja – kolega Alexa wcisnął na swoim telefonie przycisk z symbolem czerwonej słuchawki.
Pięć minut po rozmowie Alex otrzymał SMS z adresami kobiet jeżdżących takimi samymi autami. Dwie z nich mieszkały poza Warszawą i tylko jedna tu na miejscu. Postanowił zacząć właśnie od niej.
Naga Tatiana jadła śniadanie, które przyniósł niesympatyczny mężczyzna. Czy ona ma zamiar się ubrać? Pomyślał Alex, jednak nawet mu to pasowało. Widok pięknej nagiej kobiety był przyjemny.
- Mamy coś policjancie?
- Tak. Jesteśmy blisko. Powinnaś się ubrać.
- Znowu to samo? – Tatiana rzuciła kanapkę na talerz. Znów wybuchnie zazdrością i będzie miał jej za złe, że jest naga.
- Nie, nie… - Alex pomachał uspokajająco rękoma. – Chodzi o to, że musimy wyjść.

Godzinę później byli w północnej części Warszawy przed domem pierwszej kobiety z listy.
Alex zastukał do drzwi.
- W czym mogę pomóc? – zapytała kobieta, która ukazała się w futrynie.
- Pani Wioletta Zawadzka? – Alex miał przeczucie, że nie trafią za pierwszym razem.
- Tak, to ja. Słucham pana.
- Jest pani właścicielką szarego sedana? – chciał być pewny.
- Zgadza się, ale o co chodzi?
- Czy pożyczała pani komuś samochód w przeciągu ostatnich kilku dni?
- Kim pan jest i co to pana interesuje? – kobieta straciła cierpliwość i chciała zamknąć drzwi. Alex powstrzymał ją.
- Sierżant Alex Darski, policja. Proszę odpowiedzieć na moje pytanie.
- Nie pożyczałam – kobieta uspokoiła się i przestraszyła. Policja? U niej? Po co? Samochód? – Tylko ja i mąż korzystamy z niego.
- Dziękuję w takim razie – Alex zaczął odchodzić.
- Tak trudno było odpowiedzieć? – rzuciła na pożegnanie Tatiana.
Nadeszła pora wypuścić się za miasto. Kolejna na liście była Ksenia Wolska, ale trzecia i ostatnia z listy, Niemka, mieszkała bliżej, bo w Legionowie. Tam też się udali.
I znów ten sam schemat. Dom. Pukanie i rozmowa. Niemka jak się okazało, mimo iż w Polsce spędziła wiele lat, językiem tego kraju posługiwała się bardzo słabo. Kto był w Niemczech wie, że większość z tamtejszych nie przywiązuje wielkiej wagi do wykształcenia. Niemcy nie są lotnym narodem. Może kiedyś… ale teraz stali się raczej leniwi i nie dbają o swój rozwój.
Pani Himler jak twierdziła nie pożyczała nikomu samochodu, no bo komu? Jej rodzina z którą tu mieszka, wyposażona jest we własne auta, a Polakom nie pożyczy nawet szklanki cukru, bo to oczywiście złodzieje. Stereotypy, na które sami sobie zasłużyliśmy, nie umierają.
Nadeszła więc pora na ostatnią próbę. Czekała ich podróż.
Alex odpalił samochód i chciał ruszyć, gdy nagle przed maskę zajechał im oznakowany policyjny…
Komisarz wyskoczył z niego i podbiegł do pordzewiałego auta sierżanta. Nie naruszył brutalnie cudzego dobra i nie pociągnął za klamkę. Z założonymi rękoma czekał na reakcję Alexa. Ten zgasił silnik i poprosił Tatianę, aby zaczekała w środku.
- Panie komisarzu, nieładnie tak blokować drogę – zwrócił się do poczerwieniałego ze złości przełożonego, wskazując głową na radiowóz zastawiający mu drogę.
- Słuchaj mnie Szrama! Słuchaj mnie! – komisarz spojrzał Alexowi w oczy. – Wziąłeś kurwa wolne i miałeś odpoczywać, a nie prowadzić dochodzenie!
- Panie komisarzu, to jest jakieś dochodzenie?
- Szrama! Przestań pierdolić! Nie wiem co kombinujesz, ale mi się to nie podoba.
- Nic nie kombinuję, jestem tutaj przejazdem. Mam wolne i mogę być gdzie chcę.
- Nie wchodź mi w drogę Szrama! – teraz zwrócił się do innego policjanta. – Przepuść go.
Policjant za kierownicą odjechał a Alex patrzył w oczy komisarza. Napięcie między nimi narastało.
Tatiana nie posłuchała i wysiadła.
- Czy możemy już jechać? – zapytała niepewnie Alexa, próbując rozładować atmosferę.
Alex odwrócił się w jej stronę i uśmiechnął do niej prawie niezauważalnie.
- Ja ją znam – krzyknął policjant, który przestawił oznakowany samochód.
- Zaczyna się – burknął do siebie Alex. – Jedźmy.
Wsiedli do samochodu i odjechali.
- Skąd znasz tę jego dupę? – komisarz zapytał podwładnego.
- Wpadłem na nią w sklepie – wyjaśnił zawstydzony policjant. – Byłem… eee… trochę pijany i nawet nie przeprosiłem, później rozwaliłem sobie nos.
- Nieważne – zakończył komisarz, kierując się w stronę domu Niemki.

Droga o dziwo nie była zakorkowana. Dotarcie do celu zajęło im półtorej godziny.
Osiedle liczyło dwadzieścia identycznych wolnostojących domków jednorodzinnych.
Alex zaparkował samochód z przegrzewającą się chłodnicą przed pierwszym z nich.
Wysiedli i udali się do drzwi.
Otworzyła im młoda dziewczyna. Wielkie było ich rozczarowanie, gdy okazało się, że ostatnia z ich listy właścicielek szarych sedanów nie jest panną Irys.
Opuścili osiedle i wtedy Alex przypomniał sobie, że rozgoryczony zapomniał zapytać czy nie pożyczyła komuś auta w ostatnich dniach. Skoro już tu są, nie zaszkodzi zawrócić. Znów byli przed domem Kseni Wolskiej, która właśnie wyszła na zewnątrz i szybko gdzieś zmierzała. Uszła kilkanaście metrów i weszła do domu obok.
Postanowili zaczekać na rozwój wydarzeń.

Ksenia Wolska krzątała się po domu. Nie miała pomysłu na dzisiejszy dzień. Postanowiła posprzątać cały dom. Uporała się już z kuchnią i łazienką, gdy ktoś zapukał do drzwi.
Przedstawił się jako sierżant Alex Darski i wypytywał o jej samochód. Coś musiało być nie tak. Oczywiście nie wsypała swojej sąsiadki i nie powiedziała, że często pożycza jej swojego sedana. Ale nie chciała wziąć na siebie wszystkiego, co tamta przeskrobała. Gdy policjant się oddalił poczekała, aż wsiądzie do auta i odjedzie, a później zadzwoniła do sąsiadki.
Telefon odebrała jej schorowana babcia. Poinformowała Ksenię, że jej wnuczka jest w piwnicy i jeśli chce to może je odwiedzić.
Tak też zrobiła. Musiała wiedzieć, co się działo z jej samochodem i co się dzieje z jej sąsiadką, którą nawet polubiła.
Nie zauważyła, że policjant i jego koleżanka wrócili i ją obserwowali.
- Dzień dobry – powiedziała do staruszki, która jej otworzyła i krok za nią weszła do środka.
- Wnuczka jest na dole! – krzyknęła przygłucha pani.





Brak komentarzy :

Prześlij komentarz