DLA CIEBIE






WSTĘP


Opowieść zaczyna się w miejscu, w którym kończy się pewna historia.
Zaczyna się tam, gdzie nie ma już miejsca na dobre zakończenie.
Zaczyna się gdy On widzi Ją…
Gdy Ona myśli, że nikt Jej nie widzi… myśli, że jest przeźroczysta i tak też się czuje.
Opowieść zaczyna się, gdy On widzi Ją ukradkiem…
Gdy widzi Ją…
I nie może uwierzyć.
Nie może uwierzyć, że tak potoczyła się ta…
…historia.
Widzi Ją w tłumie pędzących niewiadomo gdzie, niewiadomo po co, bezmyślnie…
On nie ma problemu z odnalezieniem Jej mimo, że Ona stąpa wśród mas.
Jego wzrok w magnetyczny, magiczny sposób odnajduje Ją.
Odnajduje najsmutniejszą na świecie twarz.
Jej twarz.
Nigdy wcześniej nie widział takiego smutku ani na Jej, ani na żadnej innej twarzy.
Jest noc.
Zimny wiatr.
Blask latarni.
Kłęby dymu.
Znika.

Pojawia się w innym miejscu i o innej porze.
Otwiera oczy i widzi smutek.
Smutek spowijający Jej twarz.
Nie jest przekonany czy to co widział to prawda.
Nie może być pewien czy widział najsmutniejszą istotę na świecie.
Nie może być pewien czy najsmutniejsza istota na świecie jest nią dlatego, że On istnieje.
Ale chce w to wierzyć…
Tak, chce wierzyć w to, że to właśnie dzięki Niemu na twarzy najsmutniejszej istoty na świecie wykwitł smutek.
Chce w to wierzyć, bo byłby to jedyny widoczny dla Niego znak, że coś dla Niej znaczył.
Że to wszystko Mu się nie przyśniło…
Albo gorzej…
Że to wszystko nie było tylko schizofrenicznym tańcem Jego umysłu.

Każda dobra sztuka ma swoje dobre didaskalia.
Jednak…
To nie jest dobra sztuka, więc ma tylko to krótkie wprowadzenie.

Tak, więc On przypomina sobie obraz Jej, najsmutniejszej istoty na świecie…





AKT I

SCENA I


ON
Pamiętam pierwszą chwilę.
Pierwszy moment.
Wysiadasz…
Wychodzisz…
Jesteś atrakcyjna, a Ja mam to gdzieś.
Nie myślę o tym w tych kategoriach.
To był ciepły dzień, a Ja byłem zajęty…
No czymś tam.
To mi wystarczało.
Później od słowa do słowa…
…a ja mam u Ciebie szanse?
Pamiętasz co odpowiedziałaś?

ONA

ON
Coś tam odpowiadasz.
Dajmy na to:
Powiedziałam, że tak.
Nie jestem pewien czy cytuję Cię dosłownie, ale co poradzić…
Nie zapamiętywałem Twoich kwestii.
Swoje…
Trochę tak.
Ale Twoje?

ONA
Tak, masz u mnie szanse.

ON
Zostawmy to już.
Więc, pamiętasz tą chwilę?
Każde z Nas zapewne odebrało ją na swój własny sposób.
Bo jakżeby inaczej.
Więc…
Nie było to dla Mnie zauroczenie od pierwszego wejrzenia jak na romantycznej komedii.
Wybacz Mi to.

ONA
Wybaczam.

ON
Chyba kreuję Cię na…
Wybacz…
Głupiutką laleczkę.
Nie taki mam zamiar.
Postaram się bardziej.

ONA
No dobra.
Do rzeczy.

ON
Teraz wyszło Mi chyba lepiej.
Nie sądzisz?

ONA
Nooo…

ON
Więc…
Jak już wspomniałem.
To nie było olśnienie, które spadło na mnie i nie potrafiłem o Tobie zapomnieć.
Później…
To, co innego.
Ale nie wtedy.
Wtedy traktowałem Cię jak…
Nie wiem…
Byłaś dla Mnie zwykłą osobą.
Bez ekscesów.
Chociaż…

ONA
Do rzeczy!

ON
Już mówię.
Chodzi Mi o to, że…
Jakby to ująć?

ONA
Do rzeczy!

ON
Chyba poniosła Mnie kreacja Twojej osoby na potrzeby tej rozmowy, Sam ze Sobą, ale z Tobą.

ONA
Do rzeczy!

ON
W tamtej chwili patrzyłem na Ciebie dosyć podejrzliwie.
Wiedziałem, że za tym co tam i w tamtym czasie pleciesz…
Bo inaczej nie mogę tego nazwać.
Nie zarzucam Ci…

ONA
Jaaasnee…

ON
Nie, nie.
Nie zarzucam Ci nic, bo Sam plotłem jakieś głupoty.
Oboje pletliśmy.
Jak inaczej można nazwać rozmowę o dziesięciu kutasach przyczepionych do jednego faceta?
Pletliśmy głupoty.
Ale wiedziałem, że za tym co pleciesz Ty…
Wiedziałem, że pod tym co pleciesz Ty kryje się zbroja.
Zbroja, pod którą ukrywasz Siebie.
Taką prawdziwą.
Taką ciepłą.
Skrzywdzoną.
Bezbronną.
Delikatną.
Rozmarzoną.

ONA
Do rzeczy!

ON
Wiedziałem o tym i chciałem…
Chciałem zobaczyć to co skrywasz.
Ciekawość?
To od tego się zaczęło?
Od ciekawości?

ONI
Chcemy Cię! Chodź! Przyłaź! Dawaj, dawaj! Taaaak! Oooo taaaak! Pierdolisz? Nie pierdol! Chodź! Noooo przyłaaaaaź! Noooo juuuuż!

ONA
Co to? Kto to?
Oni to mówią do Mnie czy do Ciebie?
Stworzyłeś w Naszym wyimaginowanym świecie jakichś…
Ich?
Pogięło Cię?
Po co?

ON
Tak, niestety…
Są też Oni.
Nie chciałem tego, ale jest to konieczne na potrzeby rozmowy…
Sam ze sobą czyli z Tobą.
Są ważnym jej elementem.
Więc, choć bardzo nie chcę by byli, być muszą.
I…
Tak, mówią to do Ciebie.
Ciebie wołają.

ONI
Chcemy Cię! Chodź! Przyłaź! Dawaj, dawaj! Taaaak! Oooo taaaak! Pierdolisz? Nie pierdol! Chodź! Noooo przyłaaaaaź! Noooo juuuuż!

ŚWIATŁO





SCENA II


ON
Pamiętasz kasztana?

ONA
Co?

ON
Kasztana…
Tego spod śmietnika kasztana.

ONA
Noooo.
I co z nim?

ON
Przyniosłaś Mi go i powiedziałaś, że masz dla Mnie kasztana.
A później dodałaś…
Spod śmietnika.

ONA
O co Ci chodzi?

ON
Chcę Ci tylko powiedzieć, że ten kasztan dużo dla Mnie znaczy.
Znaczy znaczył.

ONA
Znaczy czy znaczył?

ON
Znaczy i znaczył.
Znaczy, bo znaczy…
A znaczył, bo niestety Ci go oddałem.

ONA
No, dobra.
I co z tym kasztanem?
Po co Mi mówisz o jakimś kasztanie?

ON
Nie o jakimś kasztanie, tylko o bardzo znaczącym kasztanie.

ONA
Ej!
O co Ci chodzi?

ON
Ten kasztan jest i był dla Mnie czymś…
Takim no…
Błyskiem, którego zawsze w Tobie szukałem.

ONA
Błyskieeeem?
Co Ty toczysz?

ON
Błyskiem, przebłyskiem.
Chodzi Mi o to, że…
Pamiętasz zbroję?

ONA
Jaką znowu zbroję?

ON
Chyba znowu Ci niechcący uwłaczam, więc zacznijmy jeszcze raz.
Pamiętasz zbroję?

ONA
No, pamiętam.

ON
To ten kasztan…

ONA
Co z nim?

ON
Ten kasztan, to on jest pod nią.
Pod tą zbroją.
A Ja bardzo lubię tego kasztana.

ONI
Chcemy Cię! Chodź! Przyłaź! Dawaj, dawaj! Taaaak! Oooo taaaak! Pierdolisz? Nie pierdol! Chodź! Noooo przyłaaaaaź! Noooo juuuuż!

ONA
Znowu Oni?
Możesz Mi powiedzieć po co Oni tak drą te ryje?
To Twoja opowieść więc możesz Ich wyciąć.

ON
Chciałbym, ale nie mogę.

ONA
Co Ty toczysz?

ŚWIATŁO






 SCENA III


ON
Zabiłem pająka.

ONA
I co?

ON
Zabiłem go.
Chodził Mi po ścianie.

ONA
Co Ty toczysz?

ON
Zabiłem pająka i zastanawiam się…
Dlaczego taki pająk powinien być traktowany inaczej.

ONA
Co Ty toczysz?

ON
Dlaczego inaczej?
Czy taki pająk to nie zwierzę…
Owad…
No, czym on tam jest…
To, czy on tym nie jest?

ONA
Co Ty toczysz?

ON
Co Ty toczysz?
To chyba jedno ze zdań, które słyszałem z Twoich ust najczęściej.

ONA
To trzeba było nie toczyć.
Proste.

ON
No, niby tak.

ONA
Po co toczysz?

ON
Gdybym potrafił nie toczyć, to czy ta rozmowa byłaby potrzebna?

ONA
Jaka znowu rozmowa?

ON
No, ta.
Sam ze sobą, czyli z Tobą.

ŚWIATŁO

ONA
To nie będzie Ich?

ON
No, tak.
Zapomniałbym.

ONI
Chcemy Cię! Chodź! Przyłaź! Dawaj, dawaj! Taaaak! Oooo taaaak! Pierdolisz? Nie pierdol! Chodź! Noooo przyłaaaaaź! Noooo juuuuż!

ŚWIATŁO





SCENA IV


ON
Wiesz, że często patrzę w gwiazdy?

ONA
Super.

ON
Wiem, że może to dla Ciebie nuda, ale dla Mnie nie.

ONA
I co?

ON
Lubię gwiazdy.
Lubiłem od zawsze.

ONA
Mam Ci pogratulować?

ON
Nie, ale możesz dać Mi dokończyć.

ONA
No dobra.
Dokończ.

ON
Lubię patrzeć w gwiazdy i wyobrażać sobie, że dookoła nich krążą planety.
Lubię patrzeć na te wyimaginowane planety i wyobrażać sobie, że na nich toczy się życie.
Lubię myśleć, że świetnie by było wybrać się na jedną z nich i to zobaczyć.
Później na kolejną i kolejną…

ONA
I tak patrzysz w te gwiazdy, tak?
I wyobrażasz sobie…?

ON
Tak.
Właśnie tak to działa.
Robię to bardzo często.
Wiesz, za każdym razem kiedy niebo jest przejrzyste, a Ja akurat gdzieś idę, stoję, jadę…

ONA
Co mam Ci powiedzieć?

ON
Nic.
Chciałem tylko żebyś wiedziała.

ONI
Nooo… Będzie suuuuper… Tylko choooodź… Tylko przyyyyjdź…

ONA
Gdzie mam przyjść?

ON
Proszę, nie słuchaj Ich.
Nie rozmawiaj z Nimi.

ONA
Dlaczego?
Kim Oni są?
I czego chcą?
Kim jesteście?
Czego chcecie?

ONI
Przyyyjdź… chooodź… Przekooonasz się…

ON
Nie słuchaj Ich.
Próbują Cię omotać.
Udawaj, że Ich nie słyszysz.
Proszę.

ONA
No, dobra, spoko.
Mów co miałeś mówić.

ŚWIATŁO





 SCENA V


ON
Wiesz, moglibyśmy być parą idealną.

ONA
Super.

ON
Poważnie.
Myślę, że mieliśmy ku temu predyspozycje.
Bo…
Już nie mamy.
Jak to się stało?

ONA
Co jak się stało?

ON
Jak doszło do tego, że pozbyliśmy się tych Naszych predyspozycji?

ONA
Nie wiem o czym Ty tocz…
Nie wiem o czym mówisz.

ON
Kiedyś Ty miałaś predyspozycje.
Kiedyś Ja miałem predyspozycje.
Kiedyś mieliśmy predyspozycje… razem…
Osobno też, ale razem…

ONA
Czy Ty coś brałeś?

ON
Nie.
Nic z tych rzeczy.
Chodzi Mi o to, że kiedyś byliśmy zupełnie kimś innym.
Innymi ludźmi.

ONA
No co Ty nie powiesz?

ON
Kiedyś ludzie zazdrościli Ci tego co masz.
Ludzie zazdrościli życia Tobie i zazdrościli życia Mnie.
Oczywiście inni ludzie Tobie i inni Mnie.
Inni ludzie, bo zazdrościli innych żyć.

ONA
No i?

ON
Chodzi mi o to, że…
No wiesz…
Kiedy połączyliśmy Nasze życia, to czy nie powinni zazdrościć Nam Naszego wspólnego…
Życia?

ONA
No, może powinni.
I co?

ON
Wiesz…
Myślę, że nie tylko powinni, ale musieliby.

ONA
Musieliby, tak?

ON
Tak.
Gdyby to polegało tylko na połączeniu żyć, to tak.
Musieliby.
Tylko…

ONA
Co tylko?

ON
Tylko, wydaje Mi się, że My tak po prostu ich nie połączyliśmy.
Myślę, że My zaczęliśmy przy nich majstrować.

ONA
Majstrować?

ON
Tak.

ONA
Rozwiniesz?

ON
Zaczęliśmy zmieniać wszystko co Nam przeszkadzało.
Zaczęliśmy zmieniać rzeczy, które były w Nas bardzo głęboko.
Zwyczajnie…
Wjechaliśmy z buta.

ONA
A Twoim zdaniem po co coś zmienialiśmy?

ON
A wyobrażasz sobie połączenie żyć…
Tych Naszych, konkretnie…
Tylko bez zmian?
Wyobrażasz sobie, że przyjmujemy Siebie bez zmian?
Ja nie jestem w stanie.

ONA
To po co ta gadka?

ON

ONI
Zaaaabaaaawaaaa… Przyjemnoooość … No choooodź…

ONA
Ale gdzie mam iść?

ON

ONI
Nooo tuuutaaaaj… Wiesz przeeecieeeż…

ONA
Wiem?

ON

ŚWIATŁO





SCENA VI


ONI
Oooo taaak… Już praaawie… Już zaraaaaz… dooobrze Ci idzieeee…

ONA
Tak?
Teraz to i tak?

ONI
Braaawoooo… Już praaawie jesteeeeś…

ON
Spierdalać!

ONA
Ooo? Sam Ty spier…

ON
Ale już!

ONA
Ale dlaczego?
O co Ci chodzi?

ON
Nie powinnaś.

ONA
Co nie powinnam?
Jesteś Moim ojcem?

ON
Nie, ale…

ONA
No właśnie.
Więc się nie wpierdalaj.

ON
Dokończymy rozmowę?

ONA

ON

ONA
Nooo. Mów.

ONI
Maaamy znikaaaać? Pierdolisz? Nie pierdol! Choooodź…

ONA
No. Zaraz. Za chwile.

ON
A może nigdy?

ONA
Nie przesadzaj!

ONI

ONA
No, później może.
Mówisz?

ON
Tak, mówie.

ONA
No to słucham.

ON
Zawsze byłaś dla Mnie najpiękniejsza, wiesz?

ONA
Taaa… jasne…

ON
Taaa i jasne.
Pamiętasz Naszą rozmowę…
Powiedziałem Ci kiedyś, że nie jesteś najpiękniejsza na świecie.

ONA
No właśnie…

ON
Zawsze byłaś dla Mnie najpiękniejsza.
Możesz mówić co chcesz i masz do tego prawo…

ONA
No właśnie.
Mam do tego prawo.

ON
Masz do tego prawo, bo nigdy nie potrafiłem wyrazić tego w sposób, w który byś oczekiwała.
Ale…

ONA
Co ale?

ON
Ale…
Czy na tym to wszystko polega, żeby wyrażać się w sposób, który odpowiada drugiej osobie?
Czy nie powinno być tak, że Ja mówię co myślę i jak myślę, a Ty znając Mnie, odbierasz to po swojemu?

ONA
Co Ty tocz…
Co Ty gadasz?

ON
No, wiesz przecież.

ONA
Co wiem?

ON
Że tak właśnie to działa.

ONA
Skąd wiem?
Nie wiem.

ON
Jestem pewien, że wiesz.
Spójrz…
Kiedy chodzi o coś co możesz Mi zarzucić, to właśnie tak to działa.
Ja coś mówię, a Ty próbujesz odebrać to po swojemu.
Czy nie pomyślałaś nigdy, że mogłoby być inaczej, gdybyś odbierała w ten właśnie sposób pozytywy?

ONA
Dooobra…
Robisz tak samo.

ON
Nie mówię, że nie.
Robię tak samo, ale czy to oznacza, że wszystko jest dobrze?
Na swoim miejscu?
Czy tak powinno być?

ONA
Dobra.
Chcesz coś jeszcze powiedzieć?

ON
Tak.
Chociaż nie mówiłem tego nigdy w sposób, który byłby idealny…
Byłaś dla Mnie najpiękniejszą istotą na świecie.
Choć czasami…

ONA
Co czasami?

ON
Czasami myślałem o Tobie bardzo źle.
Ale w końcu i tak byłaś najpiękniejsza.

ONA
Super.

ON
To nie koniec.

ONA
Nooo…

ON
Wiesz…
Nie byłaś pierwszą osobą, z którą coś Mnie łączyło.
Ależ to banalnie brzmi.
No, ale nie byłaś.

ONA
No banalnie.

ON
Ale to nie koniec banałów.

ONA
Nie mogę się doczekać.

ON
Z nikim i nigdy nie czułem takiego połączenia dusz jak z Tobą.

ONA
To pojechałeś.

ON
No, Ja też nie sądzę żeby było to najlepsze określenie…
Połączenie dusz?
Ale potraktujmy to metaforycznie.

ONA
A jak inaczej?

ON
Touché.
Nie wiem jak ująć to inaczej.
Nigdy wcześniej…
Z nikim wcześniej nie czułem czegoś podobnego.
Więź między nami była dla Mnie czymś wyjątkowym.
Łączyła Mnie z Tobą w niewyobrażalny sposób.

ONA
Ciebie ze Mną?
Czyli Mnie z Tobą już nie?

ON
No, właśnie.

ONA
Co, no właśnie?

ON
Zawsze miałem wątpliwości.

ONA
Jakie znowu wątpliwości?

ON
Czy to tylko Ja tak czuję…

ONA
Ostro…

ON
Ostro.
Nic Mi to nie mówi.

ONA

ON

ONA
Taaa…

ON
I jeszcze jedno.

ONA
Co?

ON
Wbrew powszechnie panującej w Twoim umyśle opinii…
Lubię czarne włosy.

ŚWIATŁO





 AKT II

SCENA I


ONI
Braaakuuuujeeee tyyylkooo jeeedneeegoooo krooookuuu… Zrób gooo, a będzieeeesz z Naaaaami… Bedzieee suuupeeeer… Czaaaad… Haaard czaaaad…

ONA
Powiesz Mi z łaski swojej, po jaką cholerę stworzyłeś Ich w Naszym wyimaginowanym świecie?

ON
Stworzyłem Ich, bo Ty Ich stworzyłaś.
Stworzyłem, bo są nieoderwalnym elementem Naszego życia.
Tego wspólnego…

ONA
Dobra, ale jeśli mamy dalej rozmawiać, to wytnij Ich.

ON
Nie mogę.
Niestety.

ONA
Nie możesz?
To Twój świat!
To Ty rozmawiasz sam ze sobą czyli ze mną.
I… nie możesz?

ON
Nie mogę.
Ale…

ONA
Co ale?

ON
Ty możesz.

ONA
Ja?
Powinieneś się leczyć!
Jestem tylko kreacją Twojego umysłu.
Nie ma Mnie tu.
Pamiętasz?
Żyję sobie gdzieś i mam się świetnie.
Nie rozmawiam z Tobą.
Nie pamiętasz?
Weź się lecz.
Nie ma Mnie tu!
To tylko Ty Mnie tu tworzysz!
Ale żal!

ON
Niczego nie zapomniałem.
Wiem, że Ty to Ty, a tutaj to tylko Moja Ciebie kreacja.
Spokojnie.

ONA
Spokojnie?
Zaraz Mnie pojebie.

ON
Posłuchaj.
Wiem, że rozmawiam sam ze sobą czyli z Tobą.
Wiem doskonale.
I właśnie dlatego nie mogę, a może nie chcę…
Wyciąć Ich.
Daruj.
Ale…
Jestem przekonany, że Ty możesz to zrobić.

ONA
Ja?
Niby w jaki sposób?
Ja nie istnieję!

ON
I właśnie dlatego powinnaś doczytywać książki do końca.

ONA
Cooo?
Jakie znowu książki?

ON
A choćby tą, którą kiedyś mi polecałaś, a Ja nie chciałem Cię słuchać i nie przeczytałem.
Później, jednak…
Odnalazłem ją…
Wtedy Ty powiedziałaś, że nie skończyłaś, że właściwie tylko zaczęłaś…

ONA
Ta o filozofii?

ON
Tak, ta o filozofii.

ONA
I to wszystko wyjaśnia?

ON
Tą kwestię…
Zapewne.

ONA
Ok, więc nie wytniesz Ich, ale za to Ja mogę Ich wyciąć mimo, że jestem tylko wytworem Twojej fantazji, tak?
Czy dobrze to zrozumiałam?

ON
Mniej więcej…

ONA
Powinieneś się leczyć.

ON
Dobrze, pomyślę o tym, a teraz…

ONA
Nie myśl o tym, tylko zacznij się leczyć póki nie jest za późno.

ON
Pomyślę o tym, dobrze?

ONA

ON

ONA
Nooo, mówisz jeszcze coś?

ON
Tak…
Zaraz…
Straciłem wątek…

ONA
No, jak zwykle.
Chcesz gadać, a później to Ja muszę mówić.
Chyba lepiej będzie jak pogadam z Nimi.

ON
Jeśli tego chcesz…

ONA

ON

ONA
Nooo. Mówisz coś?

ON
Tak. Mówię.

ONA
Świetnie.

ON
Powiem Ci coś o Nich.

ONA
No.
Dawaj.

ON
Nie powinnaś Ich słuchać.

ONA
A kim Oni są?

ON
Uwierz Mi, że nie Tymi za których Ich uważasz.

ONA
Jasne.
Myślisz, że Cię nie znam?
Wiem o kogo Ci chodzi i wiem kogo stworzyłeś.

ON
Tak Ci się tylko wydaje.

ONA
Jaaasneee…
Przekonajmy się.
Oni to xxx.

ON
Nie, Oni to nie xxx.

ONA
Oczywiście.

ON
Posłuchaj.
Wiem, że na czasie byłoby gdyby Oni byli Trzema Iksami, ale tak nie jest.

ONA
Nie?
No to słucham…

ON
Oni są wszystkim tym co Nas dzieli.
Oni są Tymi, których wolałbym żeby nie było.
Oni są Tymi, bez których byłoby Nam łatwiej…
Żyć.

ONA
A co z Twoimi yyy?
Moje Iksy Ci przeszkadzają, ale Twoje Igreki Mnie nie mogą?
WTF?

ON
Nie!
Czyli tak!
Mogą!
Jasne, że mogą!
Bez Igreków też byłoby Nam łatwiej.

ONA
Więc WTF?

ON
Nic.
Może tylko tyle, że to rozmowa sam ze sobą czyli z Tobą, a nie sama ze sobą czyli ze Mną.

ONA
Whatever.

ON
Jeszcze jedno co powinnaś wiedzieć o Nich.

ONA
No?

ON
Oni, jakby to powiedzieć…

ONA
Najlepiej najprościej.

ON
Oni…
Nie są tworem tu i teraz, a raczej na przestrzeni czterech lat.

ONA
Cooo?

ON
Ich głos…
To nie głos wołający Cię w tej chwili, tylko głos, który krzyczy do Ciebie od zawsze.

ONA
Dziwne, bo dopiero teraz go słyszę.

ON
A to już Moja zasługa.

ONA
No tak.
Bo to Ty wkleiłeś Ich do rozmowy sam ze sobą czyli ze Mną.

ON
I jeszcze jedno…

ONA
Nie mogę się doczekać.

ON
Gdyby przyszło Ci do głowy Ich posłuchać i iść za Ich głosem…
Pamiętaj, że…

ONA
Że co?

ON
Pamiętasz zbroję i kasztana?

ONA
Nie, do cholery, nie pamiętam!
Mówiłeś o tym kilka stron wcześniej, ale nie, nie pamiętam!
Taka jestem głupia!
Ty chyba Mnie z kimś pomyliłeś!

ON
Oj…
Przepraszam.
Nie chciałem Cię urazić.

ONA
Mów co miałeś do powiedzenia.

ON
Oni…
Oni chcą Twojej zbroi.
Musisz to wiedzieć i o tym pamiętać.
Chcą tylko Twojej zbroi.
Nie mogą się opanować, tak Im się podoba Twoja zbroja.
Pragną jej.
To dla Nich wielki skarb.
Chcą tylko jego.
Chcą go dla Siebie.
Chcą go mieć.
Robić z nim co Im się spodoba…

ONA
To źle?
Fajnie, że komuś podoba się moja zbroja, nie po to ją tworzyłam żeby wszyscy ją zlewali.

ON
Tak. Jasne.
Ale…
Czy nie szukasz ludzi, którzy chcieliby podziwiać…

ONA
Co by chcieli podziwiać?

ON
No, dajmy na to…
Zamiast zbroi…

ONA
Co zamiast zbroi?

ON
Hmmm…
Może by tak kasztana?

ŚWIATŁO





SCENA II


ON
Nauczyłem się piec chleb.

ONA
Co?

ON
Potrafię upiec chleb.

ONA
Serio?

ON
Tak.

ONA
Fajnie.
I po co Mi ta wiedza?

ON
Tak, tylko…

ONA
Super.

ON
No, bo wiesz…
Kiedyś mówiliśmy Sobie o takich rzeczach…

ONA
No i?

ON
Brakuje Mi tych rozmów…
Więc Ci to mówię.
Potrafię upiec chleb.
Ze słonecznikiem.
Zwykły albo cebulowy…

ONA
Super.

ON
I wiesz co jeszcze?

ONA
No. Co jeszcze potrafisz upiec?
Bułki?

ON
Nie.
Nie w tym rzecz.
Choć jutro planuję nauczyć się piec ciastka.
No...
Ale nie o to chodzi.

ONA
To o co?

ON
Kiedyś powiedziałaś, że wiele rzeczy będzie Ci się ze Mną kojarzyło.
Więc…
Ja poszedłem o krok dalej.

ONA
I gdzie doszedłeś?

ON
Kiedy piekę ten chleb…

ONA
Kojarzy Ci się ze Mną?

ON
Nie, no jak?
Przecież nie piekliśmy chleba.

ONA
No więc?

ON
Kiedy piekę chleb myślę sobie, że fajnie byłoby Ci się tym pochwalić.

ONA
Przecież się chwalisz.

ON
Wybacz, ale nie Tobie tylko Tobie.
Ty nie jesteś prawdziwa.

ONA

ON

ONA
Czyli chciałbyś Mi się pochwalić, że potrafisz upiec chleb…
A może chciałbyś Mi go zrobić?

ON
No, to też.
Zastanawiam się czasami jak by Ci smakował.
Czy byłabyś pozytywnie zaskoczona…

ONA
Ciekawe.

ON
Chociaż…
Zapewne gdyby nawet Ci smakował, to pewnie nie okazałabyś tego.

ONA
Pewnie tak.

ON
Dlaczego nie potrafiłaś pokazać, że się cieszysz?
Pamiętasz Twoje urodziny?

ONA
Taaa i co?

ON
Myślałem, że spodoba Ci się pomysł z trzema kartkami…

ONA

ON
Myślałem, że będzie to dla Ciebie coś miłego.
Takie zaskoczenie, typu: do pośmiania się.

ONA

ON
To nie jest tak, że myślę, że to był odjechany pomysł.
To tylko głupie kartki.

ONA
No właśnie.

ON
No, tak, ale jeśli Ci się nie podobały…
Pomysł nie podobał, mogłaś przecież powiedzieć wprost.

ONA

ŚWIATŁO





 SCENA III


ON
Rozmowa z Tobą sprawia,  że nie chcę z Tobą rozmawiać.

ONA
To ze Mną nie rozmawiaj.
Proste.

ON
To nie takie proste.
Chcę z Tobą rozmawiać.

ONA
Co Ty pierdolisz?

ON
No…
Jak z Tobą rozmawiam, to nie chcę z Tobą rozmawiać.

ONA
Aaa…

ON
No właśnie.
Rozmawiając z prawdziwą Tobą nie mam ochoty na rozmowę z Tobą zmyśloną.

ONA
To rozmawiaj ze Mną prawdziwą.
Albo ze Mną zmyśloną.
Wybierz jedno skoro nie radzisz sobie z dwoma.

ON
Kiedy…

ONA
Co kiedy?
Proste.

ON
Nie.
Rozmowa z Tobą prawdziwą ma sens i…
Jest ważniejsza.

ONA
To zrezygnuj ze Mnie nieprawdziwej.

ON
Ale…
Rozmowa z Tobą wyimaginowaną…
Bardzo Mi pomaga.

ONA

ON

ONA
I nie możesz rozmawiać z Nami dwoma?

ON
Sam nie wiem…
Kiedy rozmawiam z prawdziwą Tobą…
Przechodzi Mi ochota na Ciebie nieprawdziwą.

ONA
Dlaczego?

ON
Bo…
Prawdziwa Ty…
Zachodzisz Mi za skórę.
Każdym słowem.

ONA
I…

ON
I nie mam wtedy ochoty rozmawiać z Tobą.
To chyba jasne…

ONA
Czyli nie masz ochoty rozmawiać ze Mną kiedy rozmawiasz ze Mną?
Dobrze zrozumiałam?

ON
Tak.

ONA
Lecz się człowieku.

ŚWIATŁO





SCENA IV


ON
Co sprawiało, że tak Nas do Siebie gnało?
Gna?

ONA
Przyzwyczajenie?

ON
Przyzwyczajenie?
Tylko tyle?
Czy przyzwyczajenie ma aż taką siłę oddziaływania?

ONA
Noo…
Raczej…

ON
Może strach przed zmianą?

ONA
Może.

ON
A może przyzwyczajenie?

ONA
Znowu coś brałeś?

ON
Zazwyczaj to Ja pytam o to Ciebie.

ONA
Prawdziwą Mnie.
Nierealna Ja pytam Ciebie.

ON
OK.

ONA

ON
Czy Ty oczekujesz odpowiedzi?

ONA
No, kurwa raczej…

ON
Nie może pozostać ani trochę miejsca na niedomówienia?

ONA
A co?
Spotykasz się z kimś?

ON
W jaki niby sposób doszłaś do takiego stwierdzenia?
Pytania?
Czy z tego, że coś brałem lub nie brałem wynika, że się z kimś spotykam?

ONA
Odpowiesz?

ON
Gdyby to była rozmowa z prawdziwą Tobą…
Pewnie bym odpowiedział.
Ale jesteś zmyślona, więc mam to w dupie póki nie dowiem się jak Twoje myśli przeskakują z błahego tematu na obwinianie Mnie o coś…
W przeciągu sekundy…

ONA

ON
OK.

ONA
Co OK?

ON
Nie spotykam...

ŚWIATŁO





SCENA V


ONA
Hahaha…

ONI
Oooo taaaak… Haaahaaahaaa… Oooo taaaak…

ONA
Hahaha…

ONI
Daaaawaaaaj… Daaaawaaaaj… Muuuaaaaa… Haaaahaaaahaaaa…

ONA
Nooo…
Dooobraaa…
Pierdolić!

ONI
Haaaahaaaahaaaa… dokładnieeee… pierdoool tooo… Haaaahaaaahaaaa…

ONA
Muuuaaa…
Haaaahaaaahaaaa…

ON
Przestań.
A Wy wypierdalajcie!

ONA
Co Ci znowu nie pasuje?

ONI
Toooo Tyyyy wypieeeerdaaaalaaaaj…

ON
Przestań z Nimi rozmawiać!

ONA
Nie rozkazuj Mi!
Wielki Pan i władca się znalazł!

ONI
Haaaahaaaahaaaa… Doookłaaadnieee!

ON
Nie Pan i władca!
Po prostu lepiej będzie jeśli przestaniesz z Nimi rozmawiać!

ONA
Bo co?

ON
Tak będzie lepiej.

ONA
Dla kogo?
Dla Ciebie?
Zawsze dla Ciebie ma być lepiej?
Ja się nie liczę?
Egoista pieprzony!
Lecz się!

ON
Lepiej dla Ciebie!
Będzie lepiej dla Ciebie!
Dla Mnie też oczywiście.
Ale też dla Ciebie.

ONA
No właśnie!
Dla Ciebie lepiej!
Kurwa!
Spierdalaj do swoich trzech igreków!

ON
Mogę spierdalać od Ciebie…
Gdziekolwiek…
Jeśli tylko chcesz…
Ale i tak rozmowa z Nimi nie będzie dla Ciebie dobra.
Uwierz Mi.

ONA
No dokładnie!
Wiem, że możesz spierdalać!
Zawsze chciałeś spierdalać do trzech igreków!
Więc…
Wypierdalaj!
Jesteś dla Mnie Nikim!
Zerem!
Żałuję tych czterech lat!
Kurwa, jaka Ja byłam głupia!
Nooo…
Wyyypieeerdaaalaaaj!

ON

ONI
Haaaahaaaahaaaa… Nooo i zaaajeeebiiiścieee! Eeeleeegaaanckooo! Nieźleee… Kooozaaak z Cieeebieee! Haaaahaaaahaaaa…

ONA
Nie kozak, tylko Mnie już wkurwiał!

ONI
Zwaaał jaaak zwaaał! Haaaahaaaahaaaa…

ON

ONA
Haaaahaaaahaaaa…

ONI
Haaaahaaaahaaaa…

ŚWIATŁO





SCENA VI


ON
Co Nas łączyło?

ONA
Cooo?
Jeszcze tu jesteś?

ONI
Wyyypieeerdaaalaaaj!

ON
Jestem, jestem…
Całe szczęście, że to Mój zmyślony świat…
Mogę w nim być ile tylko zechcę…
Z Tobą…
Z Nimi…

ONA
To Ja wypierdalam!

ON
Raczej pogadamy!

ONI
Wyyypieee…

ON
To Wy wypierdalacie!
A Ty Mnie posłuchasz!

ONA
No ciekawe.

ON
Wolałbym żebyś odpowiedziała: Tak, już Cię słucham. Z miłą chęcią.
Więc zacznijmy od początku.
Posłuchasz mnie.

ONA
Tak, już Cię słucham. Z miłą chęcią.

ON
Widzisz, nie było tak trudno.
Prawda?

ONA
Owszem, nie było.

ON
Co Nas łączyło?

ONA
Ty Mi powiedz.

ON
No bo…

ONA
Tak?

ON
No bo…
Ty lubisz horrory, Ja komedie…
Ty piwo, Ja nie lubię…
Ty na misjonarza, Ja 69…
Ty dużo ludzi, Ja bez ludzi…
Ty plaże, Ja góry…
Ty leżeć, Ja chodzić…
Ty otwartość, Ja skrytość…
Ty czarną, Ja białą…
Ty mięso, Ja nie…
Ty duże miasta, Ja nie…
Ty schematy…
Ja choinkę…
Więc co Nas łączyło?

ONA
No co?

ON
Nie wiem.
Może masochizm?

ŚWIATŁO

ONA
Ejej…

ON
Tak?

ONA
Chyba tak tego nie zostawisz?

ON
Jak to?

ONA
Chyba należy Mi się coś więcej po tych czterech latach?

ON
Tak.

ONA
Co tak?

ON
Należy Ci się więcej, a nawet najwięcej…
Tyle tylko…

ONA
Tyle tylko, że co?

ON
Że nie wiem.
Nie wiem co Nas łączyło?

ONA
Tak źle Ci ze mną było?

ON
Nie.
Nigdy wcześniej nie było Mi tak dobrze…
Momentami.

ONA
Momentami?

ON
Tak, momentami.
Momentami było cudownie.

ONA
Jak to momentami?
A co z resztą?

ON
Resztą?
Niektóre momenty były najlepsze w życiu…
Ale…

ONA
Co ale?

ON
Niektóre momenty były najgorsze w życiu?

ONA
Cooo?

ON
Przeżyłem z Tobą najlepsze i najgorsze w życiu momenty…
Chwile.

ONA
I co?

ON
Jak to, i co?

ONA
Czy to nie o to chodzi?

ON
O to, czyli o co?

ONA
Czy nie to jest w życiu najlepsze?
Raz jest dobrze, raz jest źle…
Różnice.
Kontrast.

ON
I Tobie podobają się takie kontrasty?
Różnice?

ONA
Pewnie.

ON
Ale wiesz, że prawdziwa Ty by tego nie powiedziała?

ONA

ŚWIATŁO





 SCENA VII


ON
Niespodziewanie dużo ostatnio z Tobą rozmawiam.

ONA
Domyślam się, że skoro dużo ze Mną rozmawiasz, to nie chcesz rozmawiać ze Mną…

ON
Tak.

ONA
Odezwij się do Mnie, kiedy przestanę się do Ciebie odzywać.

ON

ONA

ŚWIATŁO





SCENA VIII


ON
Pamiętasz jak mówiłaś, że dużo rzeczy będzie Nam o Sobie przypominać?

ONA
Pamiętam też, że mówiłam, że Tobie więcej…
Bo więcej czasu spędzaliśmy u Ciebie…

ON
Tak.

ONA
Tak…

ON
Więc rzeczywiście tak jest.

ONA
Opowiesz?

ON
Tak…

ONA
No, więc?

ON
Kiedy myję zęby, Ty pluskasz się w wannie…
Kiedy gram w szachy Sam ze Sobą, Ty ponaglasz Mnie do szybszego wykonania ruchu…
Kiedy piję wino, Ty idziesz do łóżka spać…
Kiedy wchodzę do kuchni, Ty gotujesz coś w samych majtkach…
Kiedy idę się położyć, Ty już leżysz i oglądasz telewizję…
Kiedy odpalam papierosa, Ty skręcasz swojego…
Kiedy piję poobiednią kawę, Ty nie możesz się zdecydować czy wolisz herbatę…
Kiedy wstaję rano, Ty żądasz śniadania…
Kiedy wchodzę do sklepu, Ty idziesz tuż obok…
Kiedy jadę gdzieś, Ty siedzisz tuż obok…
Kiedy stoję w kolejce, Ty tuż obok zerkasz na mnie…
Kiedy…

ONA
Rozumiem.

ON

ONA
I co z tego wynika?

ON
Wynika z tego, że mam kupę dobrych wspomnień…
Związanych z Tobą.

ONA

ON
I wiesz co?

ONA
No co?

ON
Chciałbym Cię zapytać…

ONA
O co?

ON
Czy też masz jakieś dobre wspomnienia…
Związane ze Mną.

ONA
Właściwie to już zapytałeś.

ON
Nie.

ONA
Jak to nie?
Przecież tak.

ON
Nie…
Bo chciałbym zapytać nie Ciebie…
Tylko Ciebie.

ONA
Ja Ci nie wystarczam?
Musisz myśleć też o Mnie?

ON
Na początku myślałem, że wystarczasz…
Że jesteś idealnym zastępstwem.
Jednym i tym samym…
Ale…
Okazuje się że wolę Ciebie od Ciebie.
Przykro Mi…
Jednak nie jesteś w stanie zastąpić Mi Ciebie.

ONA
Więc to koniec?
Rozstanie?

ON
Nigdy!


ONA
Jak to?
Dlaczego?
Skoro nie zastępuję Ci Mnie…

ON
Nie zastępujesz.

ONA
No właśnie!
Więc po co dalej ze Mną rozmawiasz?

ON
Nie chcę zwariować.

ŚWIATŁO





SCENA IX


ONA
Nie chcesz zwariować?

ON
Tak.

ONA
Ale…

ON
Tak?

ONA
No…

ON
Tak?

ONA
Rozmawiasz ze Mną.

ON
Tak, bo nie chcę zwariować.

ONA
No, ale wiesz…

ON
Ale co?

ONA
Ja nie istnieję…

ON
No tak…
Nie istniejesz…
Jesteś tylko nieudanym, eksperymentalnym substytutem Ciebie.

ONA
No…

ON
Co no?

ONA
No, Ja nie istnieję.

ON
Już to ustaliliśmy.

ONA
Ale rozmawiasz ze Mną…

ON
Zgadza się.

ONA
Ja nie istnieję, a Ty ze mną rozmawiasz…

ON

ONA

ŚWIATŁO





AKT III

SCENA I


ON
Oki.

ONA
Oki co?

ON
Oki.

ONA
Oki?

ON
Oki.

ONA
Ale co?
Co Oki?

ON
No…
Oki.

ONA
Nie czaję.

ON
Czego?

ONA
No, co Oki?

ON
No…
Oki.

ONA
Najebałeś się?

ON
Co to ma do rzeczy?

ONA
Nie, zupełnie nic.

ON
No…
To Oki.

ONA
Dobra przestań już to powtarzać.

ON
Ale co?

ONA
Oki.

ON
Oki.

ONA

ON
Oki, Oki.

ONA
Nudzi Ci się?

ON
Nie.

ONA
No to przestań.

ON
Oki.

ONA
Oki.

ON
Oki.

ONA
Dlaczego w kółko to powtarzasz?

ON
Bo…
Przypomniało Mi się.

ONA
Co Ci się przypomniało?

ON
No…
Oki.

ONA
Oki Ci się przypomniało?

ON
Tak.

ONA
Dlaczego?

ON
Pewnie dlatego, że kiedy tak mówiłaś to był to dla Mnie znak, że jesteś w dobrym humorze…

ONA
I co?

ON
I…
Lubiłem Cię taką.

ONA
Oki.

ON
Oki.

ONA
Dobra, przestań.

ON
Oki.

ONA
No i super.

ON
Wiesz…?

ONA
Co czy wiem?

ON
Byłem chyba trochę jak pies Pawłowa.

ONA
Cooo?

ON
No wiesz…
Pies, dzwoneczek, miska…

ONA
Wiem czym jest pies Pawłowa, ale nie mogę Sobie wyobrazić, że Ty nim jesteś…

ON
No, ale jak to?

ONA
Nooo…?

ON
Pies to Ja…
Miska to szczęście…
Dzwonek to Oki.

ONA
Nooo…
Oki.

ON
I merdam ogonkiem…

ONA
Oki.

ON
Oki.

ŚWIATŁO





 SCENA II


ON
Prawilna…

ONA
Co prawilna?

ON
No, nic…
Prawilna…

ONA
Co Ty gadasz?

ON
Takie słowo…
Prawilna.
Sama go używałaś.

ONA
No wiem…
I co z tego?

ON
Nic z tego.
Prawilna…

ONA
Kto?

ON
Co kto?

ONA
Kto jest prawilny?

ON
Nie wiem.
Nie wiem nawet co to znaczy, a w słowniku trudno znaleźć.

ONA
Prawilna to prawilna.

ON
No, dokładnie…
Prawilna.

ONA
Chodzi Ci o coś konkretnego?

ON
Nie.

ONA
Aha…
Powtarzasz to bo znowu przypomniało Ci się słowo, którego używałam.

ON
Tak.

ONA
Gratuluję.

ON
Dziękuję.

ONA
Masz Mi coś jeszcze do powiedzenia?

ON
Prawilna…

ŚWIATŁO





SCENA III


ON
Lubisz to, prawda?

ONA
Co?

ON
No…

ONA
Znowu?

ON
Co znowu?

ONA
Lubisz to, suko?
Tak?
O to pytasz?

ON
Nie.

ONA
To o co?

ON
Próbowałem wyjaśnić.

ONA
No, to wyjaśniaj!
WTF?

ON
To Mi nie przerywaj.

ONA
Nie przerywam Ci!

ON
A co właśnie zrobiłaś?

ONA
Mówisz czy nie?

ON
Tak, mówię.

ONA
Świetnie!

ON
Dobra…
Odechciało Mi się.

ONA
No mów jak zacząłeś.

ON
Ej, no nieważne.

ONA
Jak zwykle!
Zaczynasz i nie kończysz!

ON
Taki mój urok?

ONA
Chyba głupota!
No…
Mów!!!

ON
No, nic no…
Chciałem tylko zapytać czy lubisz deszcz…
Nieważne.

ONA
Czy lubię deszcz?

ON
Tak.
No, deszcz…
Ten, co to właśnie za oknem pada.
Spada.

ONA

ON
Nie odpowiesz?
Wiem, że lubisz.
Lubisz jak krople obijają się o szybę.
A Ty leżysz skulona w kulkę…
Pod KOR-DŁĄ.

ONA
No lubię.
I co?

ON
Nic.
Ja nie lubię!

ONA
Nie lubisz…
Bo?

ON
Nie tyle nie lubię, co…
Boję się…

ONA
Boisz się deszczu?

ON
Tak.
Boję się.
Wielu rzeczy się boję…
Wielu, o których nie masz pojęcia.

ONA
Taaa…?
Jakich?

ON
Niech wystarczy, że o deszczu się dowiedziałaś.

ONI
Oooleeej tooo… Chooodź! Nooo chooodź! Nooo! Daaawaaaj! Nooo juuuż! Maaałaaa…
Maaaluuutkaaa… Piękniuuutkaaa… Muuuaaa! Chooodź!

ŚWIATŁO





SCENA IV


ONI
Seeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeex…

ON
Znikniecie w 3 sekundy!

ONA
Ale…

ON
3…

ONA
Może…

ON
2…

ONA
Chcę…

ON
1…

ONA
Ich...

ON
Szkoda.

ONA
Dlaczego?

ON
Bo już Ich nie ma!

ONA
Nie krzycz na Mnie!

ON
Dlaczego tak bardzo Ich chcesz?

ONA
Bardzo?
A co, boli Cię, że nie ograniczam się tylko do Ciebie?

ON
Trochę tak…

ONA
To masz problem!

ON
Wiem, że Mam problem.

ONA
Lecz się!

ON
?

ONA
Lecz się z patologicznej zazdrości!

ON
Kiedyś nie byliśmy chyba aż tak zazdrośni?

ONA

ON
Skąd się bierze zazdrość?

ONA
Z kompleksów!
Jak masz kompleksy, to jesteś zazdrosny!

ON
Wiem, że tak się mówi…
Ale czy tak jest?
Myślę, że nie o kompleksy tu chodzi…
A może…

ONA
Lecz się!

ON
Wiem, że nie byłem zbyt…
No, wobec Ciebie nie byłem zbyt…

ONA
Normalny?

ON
Normalny.

ONA
Mało powiedziane!

ON
Nie czułem się przy Tobie pewny.

ONA
Pewny?
Co Ty toczysz?
No musiałam użyć tego: toczysz.

ON
Nie czułem się pewny.
Nigdy nie czułem, że jestem najważniejszy…
Dla Ciebie.
Zawsze było coś, co sprawiało, że…
Nie czułem tego.
A jeśli się czegoś takiego nie czuje, to chyba jasne jest, że nie jest się takim, jakim chciałoby się być.

ONA
Nie czułeś?
Bo co?

ON
Bo zawsze coś.

ONA
Co?

ON
Różne sytuacje…
Zdarzenia…
Może niedomówienia…
Zawsze było coś, co kazało mi wierzyć, że nie jestem dla Ciebie najważniejszy.
Nawet kiedyś Mi to powiedziałaś:
Nigdy nie będziesz dla Mnie najważniejszy, musisz się z tym pogodzić.

ONA
A co Ty jesteś pępkiem świata?

ON
Nie.
Ale skoro nie jestem najważniejszy dla osoby…
Dla Ciebie.
Skoro nie byłem najważniejszy…
To, dokąd to właściwie zmierzało?
Jaki był cel tego wszystkiego?

ONA
Nie wiem.

ON
Budowanie.

ONA
Jakie znowu budowanie?

ON
Zaraziłaś Mnie budowaniem.

ONA
?

ON
Pytanie o cel…
O to dokąd to zmierzało…
Przypomniało Mi o budowaniu.

ONA
Jakim budowaniu?

ON
Budowaniu związku.
Często używałaś tego określenia.

ONA
No i?

ON
Zanim zaczęłaś go używać, nigdy nie myślałem o związku w takich kategoriach.
Budowanie.
Budowanie związku.
Zbudowaliśmy coś razem.
Budujemy coś razem.
To, co zbudowaliśmy.

ONA
No i?

ON
No i…
Długo zajęło Mi zanim spodobała Mi się idea budowania czegoś razem.
Długo zajęło Mi zanim przywykłem do tego…
Budowania.

ONA
Po co Mi to mówisz?

ON
Sam nie wiem.

ONA
I co z tym budowaniem?
Wkurwiało Cię to czy co?

ON
Nie, nie.
Z początku nie wiedziałem jak się do tego odnieść.
Nie wiedziałem jak to rozumieć.
Co to oznacza.
Jak to…
Ma niby działać.
Później…
Przyzwyczaiłem się do tej myśli, ale była Mi jakby obojętna…
Jeszcze później…
Stawała się coraz bliższa…
Aż…
Oswoiłem się z nią.
I ostatecznie, bardzo polubiłem.

ONA
A później rozjebałeś wszystko, co razem zbudowaliśmy.

ON
Każdy z Nas ma w tym temacie inne zdanie i nie chcę o tym rozmawiać.

ONA
Kiedyś przekonasz się co straciłeś!

ON
Takie stwierdzenia tylko Ci umniejszają…
Zasług.

ONA
Zasług?

ON
Tak.
Masz wiele zasług w tym byłym związku.
Wiedz, że jestem tego świadomy, ale…
Takie stwierdzenia tylko Ci ich umniejszają.
Być może to o czym teraz mówię…
Zrozumiesz kiedyś Ty.

ONA
Jesteś psychiczny!
Lecz się!

ŚWIATŁO





 SCENA V


ONI
Praaagnieeemyyy Cię… Oddaaaj się Naaam…!

ONA
Zniszczyłeś to, co było między Nami!

ON
Zawsze chciałem Cię chronić!
Zawsze!

ŚWIATŁO





ZAKOŃCZENIE


W tym właśnie miejscu urywa się historia.
Pozostaje wiele niedomówień, niedokończonych kwestii, wątków…

ON
Dalej prowadzi rozmowę sam ze sobą czyli z Tobą, ale już w innej formie, bardziej intymnej, niedostępnej.

ONA
Nie jest już najsmutniejszą istotą na świecie, a na jej twarzy zamiast smutku powoli pojawia się zobojętnienie.

ONI
Żyją dalej, bo uśmiercenie Ich nie miałoby żadnego sensu. Dalej pozostaną nieuniknionym przecinkiem w zdaniach tworzących historię każdego człowieka, w tym wypadku Jej i Jego.
Historia szybko zapomni o Nich, ale na Ich miejscu pojawią się Inni i jeszcze Inni, a później kolejni…
Walka z Nimi jest jak ta osławiona… z wiatrakami.

MIEJSCE AKCJI
Nadal pozostaje nieprzyjaznym…
Nieprzyjaznym?
A to już zależy…
Bo…
Dla jednych życie na Ziemi to matnia, dla drugich to wymarzony Eden…




Brak komentarzy :

Prześlij komentarz